O autorze
Muzyki słucham prawie bez przerwy, towarzyszy mi od rana do wieczora,
przy każdej okazji, w każdych okolicznościach. Cały czas mi mało i
cały czas szukam czegoś nowego. Na moim blogu będę pisał o piosenkach, które w ostatnim czasie zrobiły na mnie szczególne wrażenie. Przede wszystkim o tych najnowszych,
przygotowanych przez wykonawców, którzy dopiero pukają do drzwi
wielkiej popularności, ale i tych klasycznych, o których nie można
zapominać. O tych, które wiążą się w jakiś sposób z tym, co właśnie
robię - np. wtedy, kiedy wybieram się na koncert jakiegoś zespołu albo
na festiwal, o tych, które najlepiej oddają mój nastrój. O tych,
których być może do tej pory nie słyszałaś/słyszałeś, a moim zdaniem
zdecydowanie usłyszeć powinnaś/powinieneś.

Worriers „Chasing”

Mało kto potrafi tak rozsądnie kwestionować genderowe stereotypy: bez zadęcia i patosu, za to z poczuciem humoru i dystansem. A na dodatek - w rytm znakomitych piosenek.

To zespół, w którym - jeśli chodzi o kwestie genderowe nic nie jest jasne i oczywiste. Kiedy stoi się pod sceną na jego koncercie, nie można w żaden sposób jednoznacznie określić płci co najmniej połowy jego członków. Kiedy słucha się granych przez nich piosenek, nie można w żaden sposób jednoznacznie określić, czy pisane są z męskiej czy żeńskiej perspektywy. Ba, jedna z nich nawet wprost mówi o tym, że zajmowanie męskiej czy żeńskiej perspektywy jest z gruntu niesprawiedliwe, a językowe schematy nie pozwalają od tej niesprawiedliwości uciec.
Worriers to zespół z Nowego Jorku, a dokładniej z Brooklynu, który istnieje mniej więcej od połowy dekady. Jego założycielką, liderką i główną autorką piosenek jest Lauren Denitzio, która czasem używa pseudonimu Lauren Measure - wziął się z tego, że wcześniej grała w zespole The Measure. Jej piosenki są zawieszone gdzieś między prostymi punkowymi patentami i przebojowymi melodiami a indie-rockowym, dość łagodnym i miękkim gitarowym brzmieniem.
Grupa intensywnie pracowała przez kilka lat, grając koncerty we wszystkich możliwych małych klubach w mieście i poza nim i nagrywając kolejne, wydawane często własnym sumptem, single.
Wreszcie zainteresowała się nią specjalizująca się w alternatywnym, gitarowym graniu firma Don Giovanni, która zaproponowała muzykom możliwość wydania pierwszej pełnowymiarowej płyty. A ci podeszli do sprawy poważnie - postanowili zaprosić do współpracy wymarzonego producenta, a właściwie - producentkę. Za sterami podczas nagrywania albumu „Imaginary Life” stanęła prawdziwa gwiazda takiego grania, Laura Jane Grace, czyli wokalistka słynnej grupy Against Me! Album ukazał się w połowie ubiegłego roku i w okołopunkowym amerykańskim światku zrobiło się o nim dość głośno. Grupa zagrała kilka świetnie przyjętych koncertów podczas promocyjnego festiwalu CMJ w rodzinnym mieście, ale cały czas pozostaje mało znana poza dość hermetycznym światkiem fanów tego typu grania. Szkoda, te piosenki zasługują na znacznie więcej, zarówno za sprawą swojej formy, jak i mocnej, ważnej treści.
Trwa ładowanie komentarzy...